Cytat:
"Tier Breche, siedzieba Akademii od momentu jej założenia była olbrzymią jaskinią. Wysiłek niezliczonych czarodziejów, rzemieślników i niewolników przeobraził zapełniające ją ogromne stalagmity i inne formacje skalne w trzy nadzwyczajne cytadele. Na wschodzie wznosiła się piramida Melee-Magthere, gdzie Ryld i jemu podobni robili z nieopierzonych drowów wojowników. Pod zachodnią ścianą stała zwieńczona wieloma iglicami wieża Sorcere, gdzie Pharaun i jego koledzy uczyli czarodziejstwa, zaś na północy przyczaiła się największa i najbardziej imponująca ze szkół, Arach-Tinilith, świątynia zbudowana na kształt pająka o ośmiu odnóżach. Wewnątrz niej kapłanki Lolth, bogini pająków, chaosu, skrytobójców i drowów, szkoliły młode drowki, by służyły bogini, gdy nadejdzie ich kolej.
Lecz Tier Breche, choć wspaniała, rozpatrywana we właściwym kontekście stanowiła jedynie szczegół o wiele świetniejszej sceny. Akademia mieściła się w bocznej jaskini, zaledwie wnęce otwierającej się na znacznej wysokości w ścianie naprawdę ogromnej kawerny. Główna jaskinia mierzyła dwie mile szerokości i tysiąc stóp wysokości, a całą tę przestrzeń wypełniało [b]Menzoberranzan[/b].
Na dnie kawerny świeciły wśród ciemności błekitem, zielenią i fioletem pałace wykute, podobnie jak Akademia, z naturalnym formacji kalcytu. Fosforyzujące posiadłości wyznaczały granicę płaskowyżu Qu'ellarz'orl, gdzie osiedlili się Baenre i inne, niemal równie potężne domy dystryktu Zachodzniej Ściany, gdzie pomniejsze, lecz wciąż znaczne rodziny szlacheckie spiskowały, jak zająć miejsce mieszkańców Qu'ellarz'orlu; oraz Narbondellynu, gdzie parweniusze knuli plany wygryzienia mieszkańców Zachodniej Ściany. Jeszcze inne pałace, wykute w stalaktytach, zwisały z wyniosłego sklepienia.
Szlachta Menzoberranzan rozświetliła swoje domostwa wewnętrznym blaskiem, aby pochwalić się ich ogromem, pełną wdzięku linią i ormamentami wyrzeźbionymi na ich ścianach. Większość płaskorzeźb przedstawia pająki i pajęczyny, co zdaniem Rylda nie było specjalnie zaskakujące w krainie, gdzie Lolth była jedynym czczonym bóstwem, ajej kapłanki sprawowały władzę zarówno w doczesnym, jak i duchowym znaczeniu.
(...) Jeśli drow miał dobry wzrok, był w stanie dostrzec lodowate głębiny jeziora Donirgarten w wąskim, wschodnim krańcu jaskini. Na wyspie pośrodku jeziora mieszkały przypominające bydło zwierzęta o nazwie rothe i niewolne gobliny, które je pasły.
Był jeszcze, rzecz jasna, sam Narbondel. Był to jedyny grament skały na dnie jaskini, który nie został poddany obrónce - gruba, nieregularna kolumna sięgająca aż do samego sklepienia. Na początku każdego dnia arcymag Menzoberranzan rzucał czar na jej podstawę, podgrzewając ją, aż skała zaczynała się żarzyć. Ponieważ blask podążał w górę w stałym tempie, jego postępy pozwalały mieszkańcom miasta stwierdzić, która godzina." - Richard Lee Byers, "Upadek".
Mam jeszcze jedno pytanie.
Co jest potężniejszym stworzeniem illithid, czy alhoon. Analogicznie - czy potężniejszy jest zwykły smok, czy drakolicz?